Witaj!
|
Te listy są tylko do Niej!
środa, 05 września 2007
ostatni
Nie będzie więcej listów na tym blogu, ten jest ostatni. Muszę się obudzić albo usnąć. Muszę spotkać kogoś kto zajmie Twoje miejsce w moim sercu i w moich myślach. TWOJE miejsce! Miejsce, którego Ty nie chcesz, chociaż przytulona do mnie doskonale czujesz jak dobrze jest nam ze sobą! Gdybyś dziś szepnęła jedno krótkie TAK, czekałbym na Ciebie, być może do końca życia i pewnie wcale nie był bym tak bardzo nieszczęśliwy. Cieszyłbym się każdą chwilą jaką bym dostał od Ciebie. Może wolałbym żebyś mnie okłamywała, byle byś była ze mną! Przez prawie trzy lata byliśmy ze sobą chociaż ani razu nie powiedziałaś, że mnie kochasz. Mówisz, że się zmieniło, że zakochanie nie zmieniło się w miłość. Ale czy zmieniło się samo? Czy przestało Ci być ze mną dobrze? czy też zaczęłaś się bać ?! Nie wiem w co wierzyć a w co nie. Nie możesz być ze mną, bo byś mnie okłamywała. Możesz być z nim, chociaż nie wiesz czy go kochasz. Wiem, że jego potrafisz doskonale okłamywać. Boże ! Zwariuję ..... Nie mogę tak dłużej żyć ! Muszę się otworzyć, muszę zacząć szukać fascynacji, muszę wyprzeć Ciebie ze swoich myśli. Nie mogę żyć bez nadziei, a przecież nie mogę jeszcze umrzeć. Jeszcze nie! Jeszcze jestem trochę światu potrzebny ... Nie będzie więcej listów na tym blogu, chociaż już dziś po południu sprawdzałaś co napisałem po naszym dzisiejszym spotkaniu. Może będę pisał o sobie, ale już pod innym tytułem.
niedziela, 02 września 2007
Tak! Nie? Nie wiem...
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nadal Ciebie kocham. Że rozum mówi mi co innego niż serce. Że kocham Ciebie taką jaka jesteś. Że akceptuję Ciebie bezwarunkowo...
Nie
Piszesz do mnie, że po prostu brakuje Ci mojej miłości, że po wsłuchaniu się w siebie odczułaś taki brak. Ale przecież to Ty z niej zrezygnowałaś! Piękna! chyba jednak nie zdajesz sobie sprawy czego ode mnie wymagasz! Tego czego i ja chcę ? Tak! ale... Nasza bliskość opiera się również na dążeniu ku sobie naszych ciał. Gdy odmawiasz mi siebie, a nawet prostej pieszczoty, czuję nie tylko niedosyt i niespełnienie. Odsuwając mnie coraz bardziej świadomie niszczyłaś nasz związek, dążyłaś do tego by się od niego uwolnić. Każde nasze spotkanie napełniało mnie smutkiem i bólem. Twoje, być może szlachetne, dążenie do uczłowieczenia Twojego dozorcy było silniejsze od łączących nas więzów. Dokonałaś wyboru! Później mówiłaś mi, że myślisz o rozstaniu z nim, a jednocześnie nie czyniłaś ku temu żadnych kroków. Gdy dwukrotnie pytałem, czy po rozstaniu z nim byłabyś ze mną - nie odpowiedziałaś! Przez ostatni miesiąc Twojego milczenienia moje życie i tak zrujnowane obróciło się w absolutny koszmar. Przez ostatni tydzień zacząłem w końcu, przymuszony ekonomiczną koniecznością, intensywnie pracować. Teraz mówisz mi, że czegoś Ci nadal brakuje? Spotykając się z Tobą, choćby rzadko, nigdy nie odzyskam równowagi, zawsze będę tkwił w zawieszeniu i oczekiwaniu na kolejną odmianę. Spotykając się ze mną i jednocześnie trzymając się ode mnie z daleka dajesz mi tylko maleńką cząstkę siebie. Być może Tobie to wystarcza dla komplementarnego uzupełnienia Twojego życia, w którym po prostu brakuje miłości. Ale dając mi tylko cząstkę siebie powodujesz, że ja dostaję tylko niewielką cząstkę tego czego ja potrzebuję. Odbierasz mi szanse na odbudowanie samego siebie. Czy postępując w ten sposób nie pomyślałaś, że moje życie wcale nie musi być skończone? Że może mnie jeszcze spotkać wiele dobrego? Potrzebuję do normalnego życia celu, nadziei i planów na przyszłość. Mówiłaś, że moja obecność w Twoim życiu Ci przeszkadza, że chcesz być uczciwa. Wiele razy pisałem w listach do Ciebie, że uczciwa wobec niego będziesz tylko, gdy się z nim rozstaniesz. Ale czy Ty nigdy nie pomyślałaś o swojej uczciwości wobec mnie?
Tak
Chciałbym Cię widywać każdego dnia i każdej nocy ... Nie mogę odzyskać równowagi psychicznej czy emocjonalnej. Jestem w okropnym stanie, choć staram się jakoś funkcjonować. Cieszą mnie tylko chwile, gdy piękno świata i życia jest tak natarczywe, że zagłusza smutek. Przeżyłem w ostatnim czasie klika takich chwil. Nie rozpłakałem się ani nie upiłem przy rajdowym ognisku. Cieszyłem się z odzyskanego szczęścia mojej nowej przyjaciółki. To fantastyczne jak promieniuje uśmiechem i radością! Cieszyłem się z fizycznej przyjemności wysiłku wiosłowania i z zapachu rozgarnianej wody. Cieszyłem się z okropnego smrodu mokrego psa i zapachu lasu nasyconego słońcem. Ale te chwile, takie nieliczne nie dają mi siły do życia i pracy.Twoje milczenie pozbawiło mnie wszelkiej nadziei. Długie godziny po prostu katatoni każdego dnia. I rozpaczliwe próby wydobycia się i odzyskania równowagi poprzez załatwianie najgorszych zaległości i szukanie celu życia, albo raczej po prostu substytu życia...
wtorek, 28 sierpnia 2007
Pełnia
Jest pełnia. Księżyc świeci dziś tak jasno, że gdy pojawia się w luce pomiędzy pianą chmur po prostu razi w oczy. Pierwszy raz Piękna piszę list nie tylko do Ciebie. Ale motto tego blogu pozostanie jakie jest. Żeby cieszyć się życiem nie trzeba podróżować po całym świecie. Czasem wystarczy usiąść nocą przy własnym otwartym oknie. Radość życia to fascynujące uczucie. Uczucie, którego nie można się chyba nauczyć. Czy umiejętność dostrzegania i przeżywania piękna jest uwarunkowana genetycznie? Myślę, że w dużej mierze tak. W każdym pewnie można tą umiejętność zabić, ale chyba nie każdy moze ją posiąść. Czy pochodzący z rozbitej rodziny jest skazany na powtarzanie życiowych błędów swoich rodziców? Czy dziecko żyjące w patologicznej rodzinie będzie w dorosłym życiu ślepo odtwarzać nabyte w dzieciństwie wzorce? Czy każdą rozbitą rodzinę trzeba uważać za patologiczną? Przykład rodziców dla wychowania dziecka jest zapewne bardzo silnym uwarunkowaniem, ale przecież to nas ludzi różni od reszty przyrody, że kierujemy się nie tylko instynktami, że potrafimy opanować emocje, że umiemy kierować się rozumem. Świat pewnie byłby dużo lepszy, gdyby wszyscy ludzie kierowali się rozumem, ale czy byłby piękniejszy? Co decyduje o uczuciu pełni życia? Czy tylko radość, umiejętność przeżywania piękna, czy może również świadomość tego, że ból świadczy o tym, że żyjemy? Żeby cieszyć się życiem, nie musimy nic posiadać, nie musimy gonić w szalejącym konsumpcyjnie tłumie! Możemy czuć w sobie tą radość w każdej sytuacji, gdy tylko dostrzegamy jej piękno. A ono jest we wszystkim. W Twoim Piękna uśmiechu, w muzyce Twojego głosu, ale również w pęku bladych przebiśniegów, w spiętrzonej pianie chmur przepędzanych wiatrem, łudzących oczy balonem toczącego się po nich Księżyca. W smutku samotności skłaniającej do rozmyślania... Żyć pełnią życia! Adekwatnie odpowiadać na wyzwanie chwili! Nie, nie o to w życiu chodzi. Jedyne prawdziwe poczucie pełni daje odwzajemniona miłość! Najważniejsze czego możemy uczyć nasze dzieci to uczyć je miłości! Taki banał ? Banały są banałami, ponieważ są w oczywisty sposób prawdziwe!
czwartek, 23 sierpnia 2007
wtorek, 21 sierpnia 2007
Post Scriptum
Możesz do mnie dzwonić i SMSować o dowolnej porze dnia czy nocy. Nie marzę o niczym bardziej niż rozmowie z Tobą. No teraz trochę przesadziłem, bardziej marzę o przytuleniu Cię, o zapachu Twojego ciała, o smaku Twoich ust...
...
Myślę, że się po prostu boisz. Boisz się, że gdy zaczniemy rozmawiać i spotykać się to się okaże, że nic się nie zmieniło. Osiągnęłaś stan względnej równowagi i nie chcesz tego zakłócać. Prościej jest Ci nie szukać kontaktu ze mną i wymyślać ku temu preteksty. Dobrze nauczyłaś się od dozorcy pokrętnych tłumaczeń, które fałszywie brzmiąc mają pokazać, że nie chcesz. A przecież nie są wcale potrzebne. Wiesz, to jest cholernie smutne. Wolałbym, żebyś napisała daj mi spokój, moje życie bez ciebie jest lepsze, nie potrzebuję już ciebie ani trochę! Może by mniej bolało... Ale czy by to była prawda? Nie wiem, czy bym wolał ...
poniedziałek, 20 sierpnia 2007
dlaczego ?
Dlaczego mnie tak traktujesz? Od czasu, gdy poświęciłaś mi ostatnio parę minut rozmowy byłaś w domu u rodziców, byłaś nad morzem, byłaś w górach. Czy nie wydarzyło się nic o czym chciałabyś mi opowiedzieć ? Wystarczy Ci dowiedzieć się, że jeszcze istnieję ? Niczym nie chcesz się ze mną podzielić ? Dlaczego ?
środa, 15 sierpnia 2007
samopoczucie
Czuję się jakbym dla Ciebie przestał istnieć ...
|